Automatyczne uniesienie

Robert chciał sobie wybrać jakiś fajny zapach, ale widok perfumeryjnej półki, przeładowanej flakonikami był przerażający. Nawet nie wiedział jak się za to zabrać. Wtedy podeszła
do niego urocza ekspedientka Kinga. Zaczęli wspólnie wybierać. Rozcierała mu
na nadgarstkach różne zapachy, albo zmysłowo podtykała pod nos swoją dłoń. Kokietowała go wyraźnie. Nagle powiedziała, że na zapleczu mają jeszcze kilka próbek, poszedł za nią. Zamknęli się w ciasnym schowku i zaczęli się namiętnie kochać. Musieli uważać, żeby nikt ich nie przyłapał. Zapach, który wybrał, bardzo milo mu się później kojarzył.